Scroll Top

Mądre cele, czyli jak użyć metody SMART do wyznaczania i realizacji celów

Połową sukcesu jest takie wyznaczanie celów, żeby dało się je zrealizować. SMART jest akronimem od pięciu wyrazów po angielsku, które składają się na tą metodę.

S – Specific (konkretny)

M – Measurable (mierzalny) 

A – Achievable (osiągalny)

R – Relevant (istotny)

T – Time-based (terminowy/określony w czasie)

Są różne tłumaczenia na polski gdzie jest próba użycia polskich wyrazów zaczynających się na tą samą literę co wyraz angielski, ale nie czarujmy się, ambitny a osiągalny to dwa zupełnie różne słowa. Ja wolę moje tłumaczenie bo oddaje sens tego jak to zrobić, nawet jeśli nie jest śliczne.

Używając przykładu z Postanowienia noworoczne to ściema, określenie “więcej się ruszać”, które jest tragicznym określeniem celu, można przerobić na dobrze skonstruowany i realny cel poprzez nadanie temu powyższych pięciu aspektów.

A jak to zrobić? Przerobię to na prawidłowo określony cel z przykładu z mojego życia. Za trzy tygodnie (od publikacji) wyjeżdżam na miesięczną wyprawę do Tajlandii gdzie wiem, że będę dużo chodzić w upale i potrzebuję poprawić swoją kondycję fizyczną. Więc to “więcej się ruszać” jest jak najbardziej dla mnie ważne i adekwatne. W Bangkoku przejścia dla pieszych są często kładką bez windy co przy 35C+ jest wyzwaniem jeśli się nie ma kondycji żeby wejść na pierwsze piętro, a co dopiero wspiąć na drugie?

Używając SMART mam już literę T – 3 tygodnie do wyjazdu.

Mam też R, bo jest to cel dla mnie istotny –  uważam przejście przez ulicę, czy też wejście do metra, za podstawę poruszania się po mieście.

Teraz co to znaczy “więcej”? Ponieważ ostatnie tygodnie spędziłam głownie przed komputerem i jeśli wychodziłam średnio 5000 kroków dziennie to jest to cud, to moim celem jest iść na intensywny spacer przez minimum 15 min dziennie i codziennie. Dałam sobie pozwolenie na opuszczenie spaceru jeśli będzie strasznie lało, ale wtedy mam przez 15 min ciągiem schodzić i wchodzić po schodach. Podpowiem to jest gorsze niż 40 min marszu…

Prawie mam już S, ale brakuje określenia co to znaczy intensywny. To akurat jest łatwe, bo do tego jest formuła która wylicza tętno maksymalne dla danego wieku, czyli: HRmax = 220 – wiek. Ale to jest maksimum, a nie wynik porządany. Ja celuje w 60%-70%, bo oprócz poprawy kondycji nie obrażę się jeśli trochę schudnę.

Czyli moje S w SMART to – codzienny, min 15 min spacer/marsz z tętnem około 120 bmp.

15 min dziennie jest dla mnie osiągalne. Jestem w stanie wygospodarować taki czas na ćwiczenia. I w ten sposób mam A w SMART.

Czyli została mi tylko mierzalność mojego celu. W moim przypadku podchodzę do tego w miarę zero-jedynkowo. Albo będę codziennie chodzić i cel osiągnę, albo nie. Mierzę wykonalność mojego celu zegarkiem/opaską fitness, bo rejestruje czas i tętno. Więc łatwo mi włączyć trening i zobaczyć czy rzeczywiście a) spacerowałam dostatecznie długo oraz b) czy moje tętno było w odpowiednim zakresie. Czyli mam M

Jak to wygląda w praktyce możesz zobaczyć w moim codziennym vlogu przedwyjazdowym na kanale Kobieta w podróży na YouTube.

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.